|
Tomek chyba był zaskoczony, że w ogóle śmiem się odzywać. I co myślisz, że jak mnie ostatnio nastraszyłeś, to ja się boję. Mam tego serdecznie dość. Także chciałabym, żebyś wreszcie się od nas odczepił. I dał nam żyć spokojnie. A wiesz, no cóż, będziemy się zderzać na korytarzu od czasu do czasu. Bo ja przychodzę do Oli. Wspaniała dziewczyna swoją drogą. A nie to co Ty. Pyskata, niezdarna. To po kiego czorta żeś przyłaził i przepraszał? Trzeba było dać mi spokój i zająć się Olką, już wtedy w autobusie.
A co z Karoliną? Teraz ją zostawiłeś, czy też jeździsz z kwiatami i co chwila przepraszasz? Phi, Karolina to przeszłość. Teraz liczy się tylko i wyłącznie Ola. Ja nie przepadałam za Karoliną. Jakoś nigdy ze sobą nie rozmawiałyśmy, chyba, że nas zmusiło. Ale jak usłyszałam co powiedział Tomek, to aż mnie wmurowało. Ty chłopie masz nie po kolei w głowie. Dobrze, że ja mam Marcina pomyślałam sobie. A teraz złaź mi z drogi, bo idę z zakupami. I nam się spieszy. Żegnam szanownego pana. Minęłam go i poszłam.
|